glowna O klubie
Relacje Najblizsze plany
Kurs OT Forum
Kaszubska Włóczęga Sukkub
Puchar GDAKKA Sniegolazy
Dolacz do nas Szlak Zrodla Marii
Lista Klubowa Panel Uzytkownika
Odznaki PTTK Zasoby

Logo AKK GDAKK

SSPG

PTTK


tuttu

Coltex Dakar

Roberts


Kurs fotografii


Eko-Kapio


Radio Sar

Relacje z imprez
Pierwszy Kursancki do Mściszewic
termin: 11-12.04.2015
sezon: Wiosna 2015
Autor tekstu: Adam Kępa
Autor zdjęć: Pojawią się jak ktoś naprawi stronę

Rajd do Mściszewic

Chciałbym napisać, że wszyscy z niecierpliwością oczekiwali tego rajdu… i tak napiszę, w końcu nikt tego nie sprawdzi!
A więc temperatura przed rajdem rosła z każdym dniem –dosłownie i w przenośni. Na stronie wydarzenia w sieci liczba uczestników przyrastała lawinowo, jedna, trzy, pięć… Wielka machina marketingowa, do tego zaangażowanie do wsparcia drugiego organizatora, wielka sprawa. Tylko ta pogoda, zero stopni, pięć stopni, deszcz, no i jeszcze pierwszy organizator przestraszony, że będzie ponad 20 uczestników, przesunął zbiórkę na 7.20 rano!
Ostatecznie na rajdową sobotę temperatura przekroczyła 15 stopni i był to najcieplejszy dzień roku A.D.2015.
Spotkaliśmy się w Gdyni, chociaż trafił nam się Ananas, który z rozpędu pojechał na zbiórkę z Gdyni do Gdańska.
W pociągu do Skorzewa zbieraliśmy cicho i spokojnie siły, czego nie można powiedzieć o co poniektórych stałych pasażerach, browarzących, tabakujących, gwizdających różne przeboje i robiących ogólny szum. W Skorzewie niespodziewanie wysiadamy w komplecie (nie licząc tego co pojechał do Gdańska). I tu parę życiowych wskazówek dla pierwszych prowadzących kursantów.
-zliczamy uczestników, licząc, z jednego- dwóch uczestników mniej, aby, gdyby się ktoś zgubił, stan się mimo to zgadzał.
-asekurujemy grupę na zamku
-czekamy na resztę przy zmianie kierunku i na rozstajach
I takie tam inne by nie zdradzać wszystkiego konkurencji, to przemilczę.
Tym razem mapy dostali wszyscy, co do jednego, więc był spokój i obeszło się bez niepokojów społecznych. Adam nakreślił krótko cel pierwszego etapu i zadanie o treści:
Doprowadźcie nas do Malborka na fotkę pod zamkiem lub chociaż pod tablicą z nazwą miejscowości. Za zamek nawet wyznaczył nagrodę pod postacią butelki piwa. Po około kilometrze prowadzący doprowadzili nas do szkoły, na co Kwic przytomnie zauważył, że gdzieś tu musi być już też sala na nocleg, ale za dobrze by było. Szybciej dotarliśmy do sklepu, gdzie wszyscy prócz eskimosa-Maćka, mogliśmy się rozebrać do krótkich rękawków. W sklepie walczyliśmy aktywnie o zniżki i próbowaliśmy łapać wiejskie dziewuchy za.. khe, khe, słówka, moi drodzy, łapać za słówka, ale wyszło z tego tylko trochę śmiechu. Tu też po raz pierwszy zostałem marketingowo zaatakowany przez wyżej wspomnianego Maćka w sprawie zakupu GDAKKowych flag, temat się przewijał przez parę godzin i nawet nieźle ta sprzedaż szła, bo przynajmniej jedna sztuka zeszła.
Za Skorzewem przystanęliśmy na chwilę by odpstrykać Klubowy hejnał i życie stało się lżejsze. Z kolejny kilometr dalej, czyli policzę uprzejmie, że na drugim kilometrze kursant Wojtek doprowadził nas nad jakąś prywatną sadzawkę zarządzając popas. Oczywiście organizatorzy mogli jedynie przyklasnąć i tak oto już legalnie (:P) mogliśmy się rozwalić na pierwszym popasie tego dnia, a była to godzina prawie 10.00.
Entuzjastycznie przywitały nas pierwsze lokalne insekty, ale co tam –pierwszy popas 2015, więc warto było.
Ruszając dalej prowadzący rozdeptał purchawkę i przestał się doliczać wszystkich uczestników, już myślałem, że zastąpi go Mariusz z Zamka, ale jakoś Wojtek się pozbierał i ruszamy dalej. Chwilę później Prezes stanął przed widmem cofnięcia na kurs doszkalający gdyż jako jedyny na hasło „AUTO” spłynął na lewą stronę drogi, ale szybko wyciągnął z tej przygody wnioski i to się już nie powtórzyło.
Za Cząstkowem Maciek nadal szedł w czapce i kurtce, a tymczasem docieramy do ambony. Większość z nas zwiedza ten cud architektury lokalnej, są też zdjęcia i posiłki. Kolejny kilometr dalej nigdzie nie docieramy, ale trafia się słoneczna polana, więc czemu nie? Robimy popas. Kto ma siłę, ten bierze udział w zabawie w Ninja. Reszta ciężko odpoczywa, ktoś oferuje flagi na sprzedaż, ktoś pstryka foteczki. A pamiętacie sprawę, osoby która pojechała na zbiórkę do Gdańska? Nie poddała się, Emil, osoba nowa dla Klubowiczów, się uparł i chwała mu za to, bo podążał ku nam. Miejsce spotkania –Malbork.
W końcu do niego docieramy i poznajemy Emila, a on nas. Już w komplecie odnajdujemy tablicę z nazwą miejscowości w celach dokumentacyjnych i po zmianie prowadzących, Sabina ambitnie prowadzi w kierunku Łysej Góry. A Łysa to dawna jednostka, w której obecnie stacjonuje jakiś kesz –ble. Króciutki popas i ruszamy szukać sklepu w Niesiołowicach. Niestety wprowadzono nas w błąd! Niestety nikt nie chciał się cofnąć do Malborka w celu wyrażenie opinii co myślimy o takim udzielaniu błędnych informacji, więc skupiliśmy się na rozmowie z panem malującym płot.
-Panie gdzie tu jest sklep
-kawałek dalej ale to sezonowy
-co Pan mówi?! To poczekamy, ..u pana, będziemy grzeczni i mało jemy.
Kolejny odcinek poprowadził kursant Piotr, wzdłuż jeziora Długiego, gdzie Paweł wprowadził trochę zamieszania fundując sobie kąpiel, a nam kolejny króciutki popas. Po paru mocniejszych słowach ruszamy dalej, robiąc właściwy popas przy Kręgach Kamiennych, znów jemy, ktoś podchrapuje, grzyb Gaduła opowiada kolejne niestworzone historie i tak nam miło mija czas, ale uczciwie przyznam, że w cieniu drzew smagani wiaterkiem od jeziora zaczęliśmy się wychładzać. Więc szybkie zaliczenie Kręgów na fotkę i już jesteśmy w Węsiorach przy sklepie, trochę powtarzanych po raz dwudziesty i trzydziesty pytań, czy to ostatni sklep i już lecimy dalej na ognisko. Morale trochę podupadają, bo zmęczeni ciągłymi popasami marzymy o kolejnym by odpocząć. No i jest, w końcu popas na ognisko blisko docelowych Mściszewic. Dociera w międzyczasie Dominika z Zygmuntem i tak oto o 17.00 mamy wypełnione 100% planu na trasę. Ola brzdęka na gitarze, zagłuszając mlaskanie i chrupanie, a tymczasem furorę w pierwszym momencie robi rozmach z jakim Mateusz przyrządza sobie iście królewski parodaniowy. Nasza zazdrość jednak przemija gdy do cebulki dostaje się popiół, do sosu igły a mięso wygląda jak nie dosmażone, ale pomysł był niezły.
W końcu gdy zaczyna się ściemniać docieramy do „naszej” sali. Osoba kontaktowa –pan Leszek, okazuje się całkiem równym gościem i wykazuje się pełną współpracą i zrozumieniem naszych potrzeb.
Wieczór zaczynamy od paru setów siatkówki, ludzie się zapoznają z nowiutką salą, odpoczywają, kolację zaczynamy też robić gdzieś koło 22.00. Był tradycyjny speak organizatora, ścisk jak u stolarza i trochę zonków dla nieuważnych. Była gitara, były śpiewy, był ambitny mecz koszykówki po którym osobiście nie mogłem chodzić dwa dni, były gry i gry i tak jakoś znów cała noc minęła.
Generalnie od wczesnych godzin ludzie się rozpływali, o 9.00 pobudeczka, o 10.00 zdanie Sali, znów nas ubywa i spacerowym tempem do PKS-a dociera nas mniej niż połowa, a do pizzerii w Kartuzach z 6 osób, ale podtrzymujemy tradycje i to jest najważniejsze.
PS. Po weekendzie temperatura znów spadła w okolice +5 stopni.
Osobiście dziękuję uczestnikom, za wytrwałość w znoszeniu tych ciągłych uciążliwych popasów, dziękuję że przygotowaliście się kondycyjnie i że wszyscy przeżyli, a przepraszam za płaskość tej relacji, ale brakuje mi czasu i sił w obecnym okresie na przyłożenie się do tematu.
Poniżej spełniam prośby dotyczące zachowania dla kolejnych uczestników informacji praktycznych dotyczących pakowania, rozruchu i wskazówek jak zostać sławnym po rajdzie.

Porada eksperta jak przygotować się kondycyjnie do wypadu z Klubem.
Light i extremal
Wersja light
Piątek –nieśmiało, w odstępach półgodzinnych szukamy za oknem jakiegoś skupiska drzew, myślimy jak by to było fajnie wybrać się na rajd w sesjach 2x5min.
Wieczorem w nagrodę można sobie pozwolić na szklaneczkę piwa.
Sobota –wyzywająco szukacie zieleni, zdwajacie marzenie o wyprawie na łono natury, ale nadal w sesjach pięciominutowych.
Wieczorem możecie sięgnąć po nadal tylko szklaneczkę.
Niedziela –należało by przemyśleć opcję przejścia się po jakichś schodach, choć jako ekspert odradzam stromych schodów osobom nie używającym tego typu urządzeń na co dzień.
Wieczorem lampka czegoś fikuśnego dla odprężenia.
Poniedziałek –trzeba zacząć porządną zaprawę, należy pokonać przynajmniej 20 stopni, ćwiczenia można rozbić na 10 sesji. Wieczorem polecam pub ze znajomymi.
Wtorek –kumulacja obciążająca psychikę, ale da się, sprawdzałem! Patrzenie na zieleń plus spacer w kierunku lasu, minimum 20 minut. Wieczorem, powtarzanie regułki: Jadę, dam radę!
Środa –Spacer po parku lub lesie, nie za głęboko, max 30 minut, można to zastąpić szybkim marszem z auta/busa do pracy/szkoły i po pracy/szkole do domu. Wieczorem w nagrodę można balować do północy.
Czwartek –odkopujemy plecaczek ze szkolnych wycieczek z liceum, ładujemy minimum kilogram ładunku, chodzimy tak objuczeni minimum 2x 30 minut. Wieczorem jest przyzwolenie na mocnego drinka.
Piątek –obowiązkowo odpoczywamy fizycznie, zamiast tego cały dzień podśpiewujemy kawałki z Top Hits GDAKK-a, ćwicząc struny głosowe.
Wersja extremal
Piątek –impreza
Sobota –impreza c.d.
Niedziela –dzień święty na odpoczynek
Poniedziałek –nadal chodzimy po 30km, tak jak na szwędaczku w weekend, ale bez wsparcia.
Wtorek –Obchodzimy wszystkich znajomych z listy Fb, namawiając na rajd. Wieczorem pakujemy się na rajd, wedle przysłowia: co masz zrobić w piątek, zrób we wtorek
Środa –wszędzie chodzimy z placakiem, jak robi się nam za lekko, to zaczynamy robić przysiady ćwicząc śpiew
Czwartek –tu by się przydał maraton, ale jako, że mamy czwartek, to próbujemy metody na Prezesa: Próbujemy tego dnia dojść do Rumii i namówić Prezesa na piwo, potem oczywiście powrót piechotą
Piątek –poznajemy trasę rajdu przechodząc ją samemu wcześniej, jak się nie da, to odpoczywamy, nadal namawiając niezdecydowanych.
Co zrobić jeśli partner, małżonka, lekarz, telewizor, nie chcą mnie puścić z GDAKKiem.
1. Zmień lekarza lub inne źródło oporu na bardziej elastyczne.
2. Zabierz problem ze sobą, pamiętając, że nadal to tylko Twój problem.
3. Zadzwoń po inne GDAKK-i. Niech Ci się zwalą na głowę i pomogą w negocjacjach.
4. Negocjuj, dwa dni wypadu, za miesiąc sprzątania kuchni, trzymania diety, bycia miłym itp.
5. Ucieknij z domu, tylko nie za wcześnie, by nie nocować na dworcu do rajdu.
6. Wywołaj poczucie wszechobecnej beznadziei i braku perspektyw bez opcji tego wypadu.
7. Urządź w ten dzień wielką imprezę zapraszając tylko znajomych partnera, a następnie przekonaj go, że twoja obecność będzie tylko wadzić na JEGO imprezie.
8. Zagroź zaskarżeniem tej decyzji do organu wyższego, czyli rodziców partnerki.
9.Powołaj się na szereg konwencji chroniących prawo obywateli do bycia wolnym.
10. Obiecaj, że przywieziesz jakąś pamiątkę i wyślesz widokówkę
Jeżeli po tych radach nie uda Ci się ruszyć z nami to znaczy, że Ci nie zależało!

Pomagamy wiecznym zapominalskim, poniżej krótka lista z ułatwiającym życie podziałem.
Co zabrać na rajd
Wersja podstawowa:
1. To co mam na sobie
2. Śpiwór
Wersja survival
3. Buty za kostkę
4. Jedzenie na drogę
5. woda
6. plecak
7. nóż
Wersja standard
8. karimata
9. szczoteczka
10. kasa
11. dokumenty
12. odzież stosowną do pogody
13. telefon
14. dodatkowa bielizna
15. kreacja na wieczór
16. klapki
17. ręcznik
18. śpiewnik GDAKK-owy
19. długopis
20. kartka
Wersja trzęsiportek
21. ładowarka do telefonu
22. kompas
23. kolorowa mapa
24. jeszcze trochę pieniędzy
25. więcej odzieży
Wersja na bogato
26. Pasta do zębów
27. kubek
28. gitara
29. aparat
30. termos
31. słodycze
32. ciepły sweter dla kogoś kto go nie zabierze
33. strój sportowy
34. gps
35. jakieś drobne procenty
36. produkty na wspólną kolację
Wersja partner – tragarz
37. przybory toaletowe
38. suszarka
39. czajnik
40. statyw
41. gry
Wersja roztrzepaniec
42. garnitur

Jak nie zapomnieć o rajdzie z GDAKK-iem.
1. Postarać się
2. Ustawić przypomnienie
3. Wykupić u organizatorów specjalne osobiste przypomnienie na piątek
4. Zapłacić komuś by nam przypomniał
5. Przypomnieć sobie samemu
6. Wygrzebać w tej chwili plecak i ustawić w drzwiach sypialni
7. otworzyć paczkę mięsa mielonego położyć na nim info o rajdzie i postawić gdzieś w pokoju
8. Obiecać komuś że bez powodu postawimy temu komuś piwo na rajdzie
9. Kupić sobie przed piątkiem jakiś super wypaśny gadżet turystyczny
10. Przestać się obawiać/ nastawić się


Jak zostać zapamiętanym już po pierwszym rajdzie.
Oczywiście można przekupić parę osób, ale brzydzimy się takimi praktykami więc poniżej parę błyskotliwych, a co ważne prawdziwych podpowiedzi, dla spragnionych sławy.
1. Zgubić się na trasie
2. Zgubić całą grupę
3. Nosić cudzą gitarę
4. Zgubić cudzą gitarę
5. Zabrać bębenek
6. Zalać czymś kogoś
7. Skąpać się na trasie
8. Być namolnym i męczącym
9. Zasnąć jako pierwszy
10. Zasnąć poza swoim legowiskiem
11. Dać się dopaść Andrzejowi od Sabiny
12. Na kolacji zjeść nieświadomie Zonka
13. Prosto z rajdu zaprosić wszystkich na after party
14. Być okrutną gadułą
15. Spóźnić się na pociąg, ale i tak być od początku
16. Ukraść komuś rajd.

Komentarze wyjazdu
Kamil Jachimowski
Kamil
klubowicz
3480402   hybryd87@o2.pl   
XD :: 2015-04-24 07:29:07
A MI SIĘ RELACJA BARDZOO PODOBAŁA !!
Trochę do czytania jest ale fajnie się to czyta, szkoda że nie mogłem być z Wami od początku. DZIĘKI ZA SUPER RAJDZIK !